piątek, 27 stycznia 2012

Zużyłam i jestem dumna





Nie wiem jak Wy, ale ja zazwyczaj udając się w podróż czegoś zapominam. Jadąc na Święta do domu zapomniałam żelu do twarzy. Uznałam, że to świetna okazja by spróbować czegoś nowego. W drogerii dotarło do mnie, że nigdy nie używałam produktów firmy Soraya.
Nic. Nigdy.
A zatem kupiłam żel do twarzy, tonik i peeling. O peelingu opowiem Wam innym razem, tym bardziej, że nadal mam go sporo. Żel natomiast właśnie się kończy, postanowiłam więc poświęcić mu notkę.
Ale najpierw oddajmy głos producentowi:

Przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry, która potrzebuje doskonałej pielęgnacji oraz skutecznej ochrony przeciwstarzeniowej. Idealnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i makijażu, pozostawiając ją czystą i aksamitną w dotyku. Bogata receptura żelu oparta jest na najwyższej jakości Bio-składnikach, które charakteryzują się wysoką aktywnością biologiczną. Bio-Witaminy posiadają intensywne działanie odżywcze i ujędrniające. Pobudzają i wzmacniają skórę, dzięki czemu może się ona oprzeć szkodliwym wpływom czynników zewnętrznych i oznakom starzenia się. Bio-Minerały stymulują wzrost energii w komórkach oraz odpowiadają za prawidłowy przebieg procesów regeneracyjnych skóry. Usuwają oznaki zmęczenia i stresu, przywracając skórze witalność jędrność oraz blask. Działanie nawilżająco-łagodzące zapewniają Bio-Sacharydy, które tworząc delikatny film ochronny, który zapobiega nadmiernej utracie wody z naskórka. Żel pozostawia skórę idealnie oczyszczoną, pełną blasku, energii i świeżości. 

Jejku jej, jakie ja cudo kupiłam. Zmywa makijaż, oczyszcza, nawilża, ujędrnia, wzmacnia, usuwa oznaki stresu. A moja głupia cera się na nim nie poznała i za nic nie chce wyglądać tak jak powinna.

Jak to wygląda, każdy widzi, tubka, stawiana za zakrętce, ozdobiona zielono-niebieską grafiką, wszystkie informacje czytelnie i jasno podane. Żel pachnie kwiatowo, zapach jest dość intensywny, tak samo pachnie tonik.




Jak działa? I dobrze i źle. Owszem, makijaż zmywa, ale nie daje sobie rady z tuszem do rzęs, ani z kredką. Oczyszczanie dla mojej cery okazało się niewystarczające, nie jest to może inwazja, ale nieprzyjaciel rozpoczął zdecydowane działania zaczepne. Nie jest to kwestia zapchania, ale zbyt słabego działania. Za to skóra czuje się świetnie, po myciu nie czuję pieczenia ani ściągnięcia, klimatyzacja i mróz też nie dają się we znaki.
Prawdopodobnie kupię ten żel ponownie i będę używać na zmianę z czymś bardziej... wypryskomorderczym, na przykład z tonikiem Clinique. Podoba mi się poziom nawilżenia i ukojenia, no i moim wieku wszelkie obietnice działania przeciwstarzeniowo są na plus.

Jeśli szukacie czegoś nawilżającego, co sprawi, że Wasza skóra będzie się czuła dobrze, polecam. Ale jeśli potrzebujecie głębszego oczyszczania, to żel Sorai (??) może okazać się niewystarczający.

1 komentarz:

  1. z bielendy serdecznie polecam ci algi. są genialne!

    OdpowiedzUsuń