Pokazywanie postów oznaczonych etykietą puder. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą puder. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lutego 2012

To już jest koniec



zdjęcie robione późnym wieczorem, dlatego takie ciemne.

Mój mozaikowy puder Basic zakończył żywot. Wykonał malowniczy skok z pralki,  potem moja chęć niszczenia dobiła go ostatecznie. Po upadku były to trzy większe kawałki, ale miały konsystencję pudrowych cukierków i tak fajnie się je kruszyło w palcach. Khem. 
Puder był stachanowcem, jeśli szukacie niedrogiego pudru, który przetrwa wieki, to jest puder dla Was.
Opisałam go TUTAJ. Jak same widzicie, pierwsza wzmianka o pudrze pochodzi z początków września, mamy luty. 
Oczywiście, kupiłam już następcę, jako posiadaczka tłustej skóry nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez puderniczki. Używałam go już wcześniej, można to więc nazwać powrotem. 

a tu dla odmiany wyszło jasno. Nie rozumiem i  z tym niezrozumieniem idę spać. 

Używałyście może kiedyś pudrów Miyo? Jestem ich bardzo ciekawa, a jakoś nie mogłam się przekonać do zakupu. 

niedziela, 18 grudnia 2011

Wróciłam z Dalekiej Północy

Wróciłam z czterodniowego wojażu. Do Schleckera nie dotarłam, trochę z własnej winy, trochę z winy pracy, ale postanowiłam sobie to odbić wyprawą do drogerii osiedlowej. Jak wiadomo, taka wyprawa jest dopiero ekscytująca, nigdy nie wiadomo na co się trafi.
A oto co zdobyłam:


Pomadka ochronna firmy Melisa. Zgodnie z wszelkimi prawa Murphy'ego była to jedyna opcja dostępna w drogerii, a moje usta wołały o pomoc. Całkiem sympatyczna i na pewno parę słów o niej napiszę.
Vipera Matujący Transparentny puder 011. Podobno cera po nim ma być jak alabaster. Zobaczymy. Jak widać, nadal zamknięty, najpierw chcę wykończyć mozaikę z Basic.
Vipera Cream Color nr 26 ostatnia sztuka, obudził się mój instynkt łowcy. Bardzo mi odpowiada kolor, trwałość też. Co do właściwości nawilżających, muszę ją dłużej potestować.

A jak Wam minął ten tydzień?

wtorek, 27 września 2011

Mozaikowy puder Basic



Jak zapewne pamiętacie, jakiś czas temu miałam okazję dokonać zakupów w Schlekerze. Wyszłam stamtąd z kilkoma kosmetykami Basic, które od tego czasu pilnie testuję. Na pierwszy recenzencki ogień idzie puder mozaikowy.


Jak widać na zdjęciu puder to mieszanin ciemniejszych i jaśniejszych beżowych łatek, z dodatkiem różu. Dostępny jest tylko jeden odcień. Puder nie zawiera żadnych drobinek, co mi bardzo odpowiada (jak chyba każda osoba z tłustą cerą nie ufam produktom rozświetlającym).

Nie jest transparentny, ale prawie, chociaż odcień może niektórym nie pasować. Matowi skórę, natomiast w ogóle nie kryje, nie zamaskuje ani zaczerwienień ani blizn ani „niespodzianek”. Natomiast daje makijażowi ładne, naturalne wykończenie. Z kremami BB współpracował dobrze, nie wiem jak zachowuje się przy podkładach, nie używam.

Puder na mojej twarzy wytrzymuje do trzech godzin, potem konieczne są poprawki, ale producent nie obiecuje mitycznych 8 godzin, więc nie mam zastrzeżeń (jestem cyniczna i nie wierzę w takie obietnice. Co nie przeszkadza mi rozliczać z nich producentów).

Na początku drażnił intensywnym zapachem cukierków, teraz albo zwietrzał albo ja się przywyczaiłam, w każdym razie już go nie wyczuwam.

Opakowanie jakie jest, każdy widzi, nic nadzwyczajnego, aczkolwiek ma charakterystyczny kształt (cienie mają taki sam). Wygodnie się otwiera, przez miesiąc nie porysowało się ani nie popękało, napis nadal jest na miejscu. Z pudru Essence w tych samych warunkach napisy zniknęły w ciągu półtorej tygodnia.  

Jeśli szukacie przyzwoitego a niedrogiego pudru, spróbujcie. Ja wiem, że do niego nie wrócę, nie dlatego że jestem niezadowolona, ale chcę spróbować czegoś innego.

wtorek, 6 września 2011

Ulubieńcy sierpnia

zdecydowanie przesadziłam z ilością rozmycia na tym zdjęciu



Kolejny post bez którego żaden blog nie jest kompletny- ulubieńcy danego miesiąca. Troszkę spóźnieni, to prawda, ale lepiej późno niż wcale. Żeby nie przedłużać:
Kosmetyki Essence:
- błyszczyk On Your Gracile Tiptoe z limitki Ballerina Backstage.. Pierwszy błyszczyk od lat, którego mam ochotę używać. Na zdjęciu wyszedł strasznie pomarańczowo, w opakowaniu to koral ze srebrnymi drobinkami, na ustach właściwie znika- zostawia tylko błysk i troszkę koloru. Dokładnie tak jak lubię.
- lipstain Your Pink Is On Fire z limitki You Rock. Opakowanie naprawdę nieźle oddaje kolor, to ciemna malina. Na ustach intensywny, ale nie sztuczny. Testowana w warunkach ekstremalnych- wesele, ponad 30 stopni- trzymała się przyzwoicie, nie brudziła naczyń, całkiem ładnie schodziła. Według mnie, jest lepsza od lip Stain Astora.
- Puder matujący- odcień transluscent- jedyny produkt ze stałej kolekcji, jaki posiadam. Służył mi długo, po czym poległ w dniu wesela. Co ciekawe, opakowanie zniosło upadek z pralki bez uszczerbku, natomiast puder rozpadł się w drobny mak. Dobrze matował, nie zmieniał koloru skóry, ani na skórze. Trwałość przyzwoita- ok.4 godzin.
- Potrójne cienie do powiek Manhattan- używałam ich niemal każdego dnia, świetne do wykonania codziennego makijażu. Nawet po całym dniu nie zbierały się w załamaniach, jedynie blakły.
- Żel pod prysznic z Biedronki- z osławionej już kolekcji kosmetycznej Be Beauty. Zwykły, dość gęsty żel pod prysznic.  Bardzo dobrze się pieni, ma przyjemny kolor i miły, choć słaby zapach morza. Nie wysusza skóry. Nie nawilża, ale od tego mam balsamy i masła.
- Masło do ciała TBS- z mniej znanej serii Calm Sleep.  Pachnie dziwnie, trochę lawendą, trochę rumiankiem, a trochę ziołami, zapach strasznie długo utrzymuje się na skórze, przesiąka nim też pościel i ubrania. Ma lżejszą konsystencję niż owocowe masła, ale nawilża równie dobrze, podobnie wolno się wchłania.

sobota, 3 września 2011

Mój pierwszy haul





W dzisiejszym odcinku, mój pierwszy haul, ze Schlekera w dodatku. Wykorzystałam pobyt w innym mieście, gdzie drogeria tej sieci istnieje. A także to, że ktoś nieopatrznie zrzucił mój puder na ziemię i potrzebowałam szybko kupić zastępcę. Interesowały mnie ich kosmetyki pielęgnacyjne oraz kolorówka z marki Basic.


Z serii Rilanja Care wybrałam dwie maseczki(jakoś nie mam odwagi kupić żelu do mycia twarzy czy kremu spod szyldu drogerii). Oczyszczającą peel-off do każdego rodzaju skóry i z awokado i aloesem do cery wrażliwej i suchej. Każde opakowanie to dwie saszetki.


Puder mozaikowy Basic- Kombinacja jaśniejszych i ciemniejszych beżowych łatek z dodatkiem różu daje fajny naturalny efekt, choć nie jest to puder transparentny. Pachnie słodko, jakby cukierkami. Zapach przenosi się na skórę, ale po kilku minutach wietrzeje. Mimo to mi przeszkadza.
Podwójne cienie do powiek Basic- oznaczone numerkiem 02. Szukałam ładnego różu i szarości, a te i w pudełku i na palcu wyglądają przyzwoicie. Choć tak samo było z poczwórnymi cieniami z Essence, które okazały się niewypałem. Zobaczymy.


Na koniec lakier do paznokci- nudziarz, ale ja tylko takie lakiery kupuję. Używam ich zresztą od przypadku do przypadku, najczęściej wyrzucam niemal pełne buteleczki. Może przy tym nauczę się systematyczności.

Jako, że na pewno jeszcze do Schlekera wrócę, mam pytanie: jakie kosmetyki tej sieci warto kupić a które omijać?